

Tworzenie portali w innowacyjny sposób wymaga pomysłu. Oto kilka ogólnych opisów naszych pomysłów i propozycji na wykonanie:
Wirtualne spacery mają jedną wspólną cechę: ogląda się je dwie minuty i zamyka. Obrót kamerą w lewo, obrót w prawo, dwa kliknięcia dalej — i tyle, bo w tych spacerach nie ma nic do ZROBIENIA. A wystarczy do panoram 360° dołożyć zagadki i fabułę, żeby z wizytówki zrobiła się gra: znajdź eksponat, o którym mówi list kustosza, rozwiąż szyfr z tablicy epitafijnej, odblokuj wejście do kolejnej sali. Taki wirtualny spacer z grą to produkt dla muzeów, zamków, skansenów i całych regionów — jednocześnie promocja, która zatrzymuje na dłużej niż baner, i materiał edukacyjny, który szkoła może przerobić w ramach lekcji. Płaci instytucja, która zamawia realizację, więc model zarabiania jest tu wyjątkowo przejrzysty.
Bo jest pasywny. Człowiek w internecie klika, rozwiązuje, sprawdza „czy dam radę" — a spacer daje mu tylko oglądanie, czyli to samo co film, tylko bez montażu. Instytucje kultury zapłaciły za te panoramy niemałe pieniądze i dziś wiszą one gdzieś w zakładce „zwiedzanie online", odwiedzane rzadziej niż cennik biletów. To nie jest wina panoram. To wina braku zadania. Ta sama zasada działa u nas od lat w grach reklamowych: dobrowolnie spędzone minuty biorą się z wyzwania, nie z podziwiania.
Dokładamy do panoram warstwę gry. Fabuła może być prosta: nocny strażnik znalazł list sprzed stu lat i trzeba przejść trasę, którą opisuje autor. Gracz szuka w salach konkretnych obiektów, porównuje daty z tabliczek, składa hasło z liter ukrytych w eksponatach — a każda rozwiązana zagadka otwiera kolejną część budynku. Nagle te same panoramy ogląda się nie dwie minuty, tylko czterdzieści, i to z nosem przy ekranie, bo szczegół na obrazie przestał być ozdobą, a stał się wskazówką.
Dla muzeum to działa podwójnie. Raz — jako promocja: kto rozwiązał zagadki zdalnie, ten przyjedzie zobaczyć oryginały, bo już je „zna". Dwa — jako produkt edukacyjny dla szkół: scenariusz lekcji, karta pracy, klasa przechodzi trasę wspólnie albo na wyścigi. Region może pójść szerzej i połączyć kilka obiektów w jeden szlak z zagadkami — od zamku przez muzeum regionalne po starą kopalnię.
Klientem są instytucje: muzea, zamki, samorządy, lokalne organizacje turystyczne. Płacą za realizację na zamówienie — z budżetów promocyjnych, edukacyjnych i, co w praktyce najważniejsze, z grantów na kulturę cyfrową, w których taki projekt mieści się wzorowo. To nie jest biznes na masową sprzedaż użytkownikom; to usługa projektowa z powtarzalnym schematem, gdzie każda kolejna realizacja jest tańsza w wykonaniu, bo silnik zagadek i mechanika spaceru zostają te same, a zmieniają się panoramy i scenariusz. Nasz dział gier BroPlay robi produkcje przeglądarkowe dokładnie w tym duchu — mechanika raz, treści wielokrotnie.
Na start wystarczy jeden obiekt i jeden scenariusz: trasa z kilkoma salami, pięć–siedem zagadek różnych typów (znajdź, policz, rozszyfruj), ekran ukończenia z kodem rabatowym na bilet i prosty licznik przejść, żeby instytucja widziała efekt w liczbach. Odłożyć można wersje językowe, tryb rywalizacji dla klas i mapę szlaku wieloobiektowego — to naturalne rozszerzenia na drugi etap, gdy pierwszy scenariusz udowodni, że ludzie kończą trasę. Kosztowo pierwsza realizacja mieści się zwykle w jednym–dwóch pakietach 80-godzinnych ({pakiet_80} zł netto miesięcznie przy stawce {cena_za_godzine} zł netto za godzinę), a kolejne obiekty na gotowym silniku są odpowiednio lżejsze.
Dwie rzeczy potrafią popsuć ten projekt. Pierwsza: jakość panoram — zagadka „znajdź datę na nagrobku" nie zadziała na zdjęciach, na których daty nie widać, więc materiał 360° musi powstawać z myślą o grze, a nie być odkurzonym plikiem sprzed lat. Druga: kalendarz instytucji. Granty mają nabory, muzea mają sezony, decyzje potrafią dojrzewać kwartałami — kto chce z tego zrobić stałą działalność, musi prowadzić kilka rozmów równolegle i cierpliwie. No i scenariusz zagadek wymaga współpracy kogoś, kto zna zbiory; bez zaangażowania po stronie muzeum wyjdzie gra generyczna, a te nie bronią się nigdzie.
Ten pomysł można kupić od nas w całości albo przymierzyć do konkretnego obiektu — jeśli prowadzisz instytucję, znasz region, który zasługuje na taki szlak, albo chcesz taką usługę oferować muzeom jako partner, zamów pomysł lub ocenę swojego wariantu. Możesz też po prostu napisać do nas — policzymy pierwszą realizację na przykładzie wskazanego obiektu.
Wszystkie prezentowane tutaj pomysły możemy dostosować do potrzeb klienta, rozbudować lub wykonać nowy.
Zapraszamy do kontaktu: formularz kontaktowy.