

Tworzenie portali w innowacyjny sposób wymaga pomysłu. Oto kilka ogólnych opisów naszych pomysłów i propozycji na wykonanie:
Zapytanie przyszło we wtorek. Klient chce bramę: takie wymiary, taki kolor, napęd, furtka z boku. Handlowiec spisuje wymiary, dzwoni na produkcję, produkcja odsyła do arkusza, w arkuszu są makra, które rozumie tylko jedna osoba w firmie — a ta osoba wróci z urlopu w czwartek. Oferta wychodzi w piątek. Z ceną policzoną na cenniku sprzed podwyżki stali. Pomysł na dziś: konfigurator ofert dla firmy produkcyjnej — aplikacja, w której handlowiec (albo sam klient) wybiera parametry, system liczy cenę według zapisanych reguł i generuje gotową ofertę PDF. W minuty, nie w dni. I zawsze na aktualnym cenniku.
W firmach robiących produkty pod wymiar — bramy, okna, meble, schody, konstrukcje stalowe, zbiorniki — wycena to nie odczytanie ceny z katalogu, tylko małe projektowanie. Cena zależy od wymiarów, materiału, dodatków, a między parametrami są zależności: powyżej pewnej szerokości potrzebne wzmocnienie, ten napęd nie zadziała z tamtym prowadzeniem, kolor spoza palety to dopłata i tydzień więcej. Ta wiedza zwykle nie jest nigdzie spisana w całości. Jest rozłożona po głowach: trochę u szefa produkcji, trochę u najstarszego handlowca, trochę w arkuszu z makrami.
Skutki łatwo przewidzieć. Wyceny trwają dniami, bo krążą między działami. Dwóch handlowców poda dwie różne ceny za to samo. A błędy odkrywa się w najgorszym momencie — na hali, kiedy okazuje się, że oferta obiecała wariant, którego nie da się wyprodukować, albo w księgowości, kiedy marża po przeliczeniu wyszła ujemna. Każda z tych wpadek kosztuje więcej niż niejeden miesiąc pracy nad systemem, który by jej zapobiegł.
Mechanika jest prosta do opisania i pracochłonna do przygotowania. Produkt rozkłada się na parametry: wymiary, materiały, warianty, dodatki. Do tego dochodzą reguły — zależności i ograniczenia, czyli dokładnie ta wiedza z głów, tylko wreszcie zapisana. Na końcu cennik składników w jednym miejscu: drożeje stal, zmieniasz jedną pozycję, a nie czterdzieści arkuszy.
Użytkownik klika kolejne wybory, a system na bieżąco pilnuje sensowności konfiguracji — nie pozwoli zestawić opcji, które się wykluczają — i pokazuje cenę. Na koniec jednym przyciskiem powstaje oferta PDF: specyfikacja, cena, terminy, warunki, logo. Ta sama konfiguracja może od razu zostać zapisana jako zapytanie w systemie, więc dział produkcji dostaje komplet parametrów zamiast maila „mniej więcej jak ostatnio, tylko szersze".
Do tego dochodzi historia. Każda oferta ma numer i wersję, więc kiedy klient wraca po miesiącu z „poproszę to samo, tylko o metr szersze", nikt nie grzebie w starych mailach — otwiera się poprzednią konfigurację, zmienia jeden parametr i wysyła wersję drugą.
Dla firmy oznacza to trzy rzeczy naraz: odpowiedzi tego samego dnia (a kto odpowiada pierwszy, ten częściej wygrywa), spójne ceny niezależnie od tego, kto liczy, i marże pod kontrolą, bo reguły nie miewają gorszych dni.
Wersja wewnętrzna, dla handlowców, to dopiero połowa pomysłu. Druga połowa: osadzić konfigurator na stronie firmowej i pozwolić klientom bawić się parametrami samodzielnie. Klient składa swoją bramę wieczorem na kanapie, widzi orientacyjną cenę od razu, a żeby zapisać albo wysłać konfigurację — zostawia kontakt. Z anonimowego oglądacza strony robi się konkretne zapytanie z gotową specyfikacją.
Dobrze działa tu prosty podgląd: schematyczny rysunek produktu, który zmienia proporcje i kolor razem z wyborami. To nie musi być fotorealistyczne 3D — wystarczy, że klient widzi efekt swoich decyzji, a konfigurowanie zaczyna wciągać.
Na tle konkurencji, która na pytanie o cenę odpowiada „prosimy o kontakt telefoniczny", to jest różnica klasy — i argument, który przyciąga także klientów z zagranicy, przyzwyczajonych do samoobsługi. A jeśli obawiasz się pokazywać ceny konkurencji, jest wariant pośredni: konfigurator pokazuje przedział albo cenę „od", a dokładną wycenę odsyła mailem.
Jest i trzeci kierunek: konfigurator jako produkt dla innych. Producent z siecią dealerów może dać to narzędzie partnerom handlowym — dealer składa ofertę u klienta w salonie, na regułach i cenach od producenta. A jeśli znasz branżę od podszewki, ten sam silnik da się sprzedawać w abonamencie kolejnym wytwórcom, którzy toną w wycenach dokładnie tak samo.
Nie od całego katalogu. Pierwsza wersja powinna objąć jeden produkt albo jedną rodzinę produktów — tę, o którą klienci pytają najczęściej. Największa praca na starcie to zresztą nie programowanie, tylko spisanie reguł: kilka warsztatów z ludźmi, którzy dziś liczą wyceny w głowach. To bywa dla firmy odkrywcze samo w sobie, bo przy spisywaniu wychodzą sprzeczności, o których nikt nie wiedział. My w takich projektach pełnimy rolę tłumacza — pracowaliśmy z firmami produkcyjnymi (między innymi przy aplikacji sterującej oświetleniem hali produkcyjnej) i wiemy, że rozmowa z produkcją wymaga innego języka niż rozmowa z marketingiem.
Kosztowo wygląda to tak: wewnętrzny konfigurator jednej rodziny produktów z generowaniem ofert PDF to zwykle kilka miesięcy w pakiecie 80 godzin ({pakiet_80} zł netto miesięcznie); wersja publiczna na stronę, z pełnym dopieszczeniem wyglądu, podnosi zakres — przy większym tempie wchodzi w grę pakiet 120 godzin ({pakiet_120} zł netto). Stawka niezmiennie {cena_za_godzine} zł netto za godzinę. Integrację z ERP i przekazywanie zleceń na produkcję zostawiłbym świadomie na etap drugi.
Po pierwsze: wyjątki. Zawsze znajdzie się zamówienie spoza reguł — i konfigurator musi mieć dla niego ścieżkę („wycena indywidualna, oferta do zatwierdzenia przez szefa"), inaczej handlowcy wrócą do arkuszy pierwszymi drzwiami. Po drugie: cenniki. Ktoś musi być właścicielem aktualizacji cen składników; system liczący na nieaktualnych stawkach jest groźniejszy niż brak systemu, bo błędom nadaje powagę wydruku. Po trzecie: nie każdy produkt da się sparametryzować — jeśli połowa zamówień to pełne projektowanie od zera, konfigurator obejmie tylko tę prostszą połowę i trzeba to wiedzieć przed startem, nie po.
Jeżeli Twoi handlowcy spędzają wieczory na liczeniu, a klienci czekają na oferty dniami — ten pomysł liczy się wyjątkowo łatwo. Poproś o wycenę dla swojego produktu albo zamów ocenę pomysłu, jeśli chcesz najpierw sprawdzić, czy Twój katalog w ogóle się do tego nadaje. Odpowiemy konkretnie, bez owijania.
Wszystkie prezentowane tutaj pomysły możemy dostosować do potrzeb klienta, rozbudować lub wykonać nowy.
Zapraszamy do kontaktu: formularz kontaktowy.