

Portal sprzedażowy buduje się inaczej niż sklep, bo różni się od niego w jednym punkcie, z którego wynika cała reszta: sprzedających jest więcej niż jeden. Gdy masz jednego sprzedawcę — siebie — potrzebujesz koszyka i płatności. Gdy masz stu, potrzebujesz kont sprzedawców, moderacji ofert, prowizji, rozliczeń, sporów, zwrotów i odpowiedzi na pytanie, kto odpowiada, gdy paczka nie dojdzie.
Ta różnica przekłada się wprost na budżet. Sklep z gotowego silnika potrafi ruszyć w kilkanaście godzin pracy. Portal sprzedażowy zaczyna się realnie od kilkuset i dlatego pierwsza rozmowa powinna dotyczyć nie wyglądu, tylko modelu.
W praktyce spotykam trzy modele i klienci nazywają je tak samo, choć to trzy różne projekty.
Sklep wielu sprzedawców (marketplace) — pełna transakcja dzieje się u Ciebie: koszyk, płatność, prowizja, wypłaty do sprzedawców. Najdroższy wariant, bo dochodzą rozliczenia i odpowiedzialność za pieniądze.
Katalog ofert z zapytaniem — kupujący nie płaci na miejscu, tylko wysyła zapytanie do sprzedawcy. Znacznie prostszy technicznie, świetny w branżach, gdzie i tak każda cena jest negocjowana: maszyny, usługi, materiały budowlane, B2B.
Hurtownia B2B — jeden sprzedawca, ale ceny per kontrahent, limity kupieckie, zamówienia cykliczne i integracja z magazynem albo ERP. Wygląda jak sklep, a zachowuje się jak system firmowy.
Wybór między nimi decyduje o koszcie bardziej niż liczba podstron. Jeśli nie jesteś pewien, opisz nam swój przypadek — połowa naszej roboty na starcie polega właśnie na przełożeniu pomysłu na konkretny model.
Rzeczy, które w sklepie nie istnieją, a w portalu sprzedażowym decydują o tym, czy da się nim zarządzać.
Moderacja ofert. Ktoś musi je sprawdzać — automatycznie, ręcznie albo mieszanie. Bez tego pierwszego dnia po starcie zobaczysz oferty z telefonem w tytule i linkiem do konkurencji w opisie.
Prowizje i rozliczenia. Prowizja od sprzedaży, abonament, płatne wyróżnienia — model wybierasz Ty, ale każdy oznacza inne funkcje. Przy prowizji od transakcji dochodzi jeszcze pytanie, kto komu wystawia dokument.
Reputacja. Oceny i opinie są tym, co odróżnia żywy portal od katalogu ogłoszeń. To także pole do nadużyć, więc powiązanie oceny z realną transakcją jest ważniejsze niż liczba gwiazdek.
Spory i zwroty. Nudne, aż do pierwszej sytuacji, gdy dwie strony mają rację i piszą do Ciebie jednocześnie.
Zależy od modelu, ale rzędy wielkości wyglądają tak. Katalog z zapytaniami ofertowymi, konta sprzedawców i moderacja to zwykle jeden–dwa miesięczne pakiety po 80 godzin, czyli 10000–20000 zł netto. Pełny marketplace z płatnościami, prowizją i wypłatami to raczej kilka miesięcy pracy w pakiecie 15000 lub 20000 zł netto miesięcznie. Hurtownia B2B z integracją z systemem magazynowym potrafi wyjść podobnie, przy czym więcej godzin idzie w integracje, a mniej w wygląd.
Stawka jest jedna i jawna: 125 zł netto za godzinę pracy zespołu. Więcej o samym rozliczeniu w pakietach opisaliśmy w cenniku tworzenia portali.
Da się i prawie zawsze tak doradzam. Najprostsza sensowna wersja to katalog z ofertami, kontami sprzedawców i zapytaniami — bez płatności. Uruchamiasz ją w kilka tygodni, sprawdzasz, czy sprzedawcy w ogóle dodają oferty i czy kupujący piszą, a płatności dokładasz wtedy, gdy jest co obsługiwać.
Odwrotna kolejność — najpierw miesiące na system prowizji i wypłat, potem pytanie, gdzie są sprzedawcy — to najczęstszy sposób na spalenie budżetu w tej kategorii projektów.
To jest właściwe pytanie i nie ma na nie odpowiedzi technicznej. Portal sprzedażowy ma problem jajka i kury: kupujący nie przyjdą bez ofert, sprzedawcy nie dodadzą ofert bez kupujących. Wygrywają ci, którzy przełamują to ręcznie — dzwonią, wprowadzają pierwsze kilkadziesiąt ofert sami, dają wyłączność albo darmowy okres pierwszej grupie.
Jeśli nie masz pomysłu na tę część, technologia nie pomoże. Jeśli masz — reszta jest do policzenia. Podobny problem rozbieramy przy dedykowanym marketplace, warto tam zajrzeć przed decyzją.
Gdy sprzedajesz swoje towary, a „portal" jest w Twojej głowie synonimem „większego sklepu". Wtedy portal sprzedażowy tylko doda pracy i kosztów, a nie doda przychodu. Granica jest prosta: jeśli pieniądze biorą się z Twojej marży na własnym towarze — buduj sklep. Jeśli z prowizji albo abonamentów od cudzych ofert — buduj portal.
Nie jesteś pewien, po której stronie jesteś? Napisz do nas i opisz, kto ma sprzedawać na Twoim serwisie. To jedno zdanie zwykle rozstrzyga sprawę i oszczędza kilkadziesiąt godzin pracy w złym kierunku.
Data publikacji: 09 wrzesień 2026 rok, czas aktualizacji: 2026.09.09, rodzaj publikacji: "Porada".